piątek, 27 września 2013

Rozdział 6


Przyjaciel odwrócił się do mnie plecami, uwalniając się z uścisku.
– Czy coś się stało? – zapytałam zdezorientowana.
Oczywiście, że się stało. A jak myślisz, po co teraz tutaj jesteś i ze mną rozmawiasz?
Nie odpowiedziałam. Słyszałam w jego głosie nutkę smutku pomieszanego z wściekłością. Ale na kogo był zły?
– Posłuchaj... – zaczął, odwracając się w moim kierunku. – Sprawa jest dosyć poważna, więc proszę, nie przeszkadzaj mi, kiedy będę mówić.
Kiwnęłam głową.
– Twoi rodzice żyją, owszem. Ale dowiedzieliśmy się czegoś o ich przeszłości.
Chciałam zasypać go gradem pytań, jednak się powstrzymałam.
Powiem ci to wprost, bo nie chcę cię oszukiwać. – Spojrzał mi w oczy. – Twoi rodzie byli – i dalej są – zwierzchnikami Anilam Namalam.
– To znaczy?
Urodziłaś się w Anilam Namalam, należysz do odrębnego świata. To tak, jakbyś była naszym wrogiem.
Max, nie strasz aż tak bardzo naszego gościa – powiedział Haroldus. Jego szata ciągnęła się za nim, ciągnąc w rytmie kroków.
Powinna się dowiedzieć, Frenley – odezwał się niespodziewanie Robert.
Jak najbardziej, ale nie w taki sposób, jak pokazał jej to Max – powiedział. – Samanta jest teraz naszym kluczowym elementem, Anilam Namalam w końcu będą chcieli ją nam wykraść, co za pewne będzie oznaczało, że zaatakują pałac.
Jaki z tego pożytek, że ją tutaj przetrzymamy? – zapytał oburzony Max.
Z tego, że możemy przewidzieć ich ruchy. – Uśmiechnął się Frenley pod nosem. – Na początek na pewno wyślą do nas czarownice, które zaatakują z lotu ptaka. Pamiętasz atak sprzed lat? Raczej nie zmieną taktyki.
Tak! – W oczach przyjaciela mogłam dostrzec iskierki podekscytowania.
Potem naślą na nas Anioły, a na koniec, samych wyszkolonych magików.
Brawo, chłopcze! Jestem z ciebie dumny! – Uśmiechnął się promiennie staruszek, klepiąc przy tym przyjacielsko Maxa w plecy. – Ale nie mamy czasu na takie rozmowy. Pierwszy atak przewidziany jest za niedługo.
Trzeba tak długo czekać? – zapytałam, przyglądając się twarzom towarzyszy.
– Oczywiście, dla nas tym lepiej, że będziemy mogli się przygotować – odparł Robert.
Spojrzałam na Roberta. Wydawał się być tak niewzruszony całą sytuacją. Ciągle wpatrywał się albo w drzwi – jakby czekając na kogoś – albo w podłogę. Raz na jakiś czas potakiwał głową i powiedział coś w całej rozmowie, ale na tym koniec.
– Dobrze. – Haroldus uśmiechnął się i spojrzał na Maxa. – Może oprowadzisz Samantę po pałacu?
Przyjaciel spojrzał na mnie z wahaniem, i ruszył w kierunku wyjścia, wskazując palcem, żebym za nim poszła.
Milczeliśmy przez jakiś czas.
Ominęliśmy dużą salę, która miała kształt prostokąta, a okna były w stylu gotyckim, których widok wychodził na przód pałacu. Cała ściana była udekorowana i pozłacana, na suficie zaś wisiał ogromny żyrandol w kształcie spodka. W pomieszczeniu znajdował się jeden, wielki stół, a przy nim krzesła, które wyglądały jak anioły.
Nazwałeś mnie swoim wrogiem – powiedziałam, przerywając tą niezręczną ciszę.
Max odwrócił się w moim kierunku, zatrzymując się przed ogromnymi drzwiami. Oczywiście, nie wiedziałam, co się za nimi kryło – moja znajomość tego pałacu była równa zeru.
Wiesz, że nie o to mi chodziło... – Zacisnął zęby. – Rzecz ujmując, urodziłaś się po tamtej stronie, ale nie jesteś jakimkolwiek zagrożeniem. Nie umiesz niczego, co mogło by nam zaszkodzić.
– Mówisz to, jakbym była jakimś potworem.
Przyjaciel popatrzył na mnie, nie komentując tego, co przed chwilą powiedziałam.
Możemy o tym nie rozmawiać? – zapytał. – Nie mam ochoty o tym mówić.
– Dobrze – powiedziałam. – A powiesz mi.. co łączy cię z Frenleyem?
Towarzysz spojrzał na mnie dziwnym wyrazem twarzy.
To mój dziadek – powiedział po chwilowym zastanowieniu. – Ale nie musisz wszystkim tego mówić. W końcu przyjdzie czas, że ktoś zechce zasiąść stanowiska Haroldusa, i gdyby wiedzieli, że to ja, chcieliby mnie zabić. Ale jak na razie, Frenley nie abdykuje, mam taką nadzieję.
– Obiecuję, że nikomu nie powiem.
Kilka minut później znalazłam się w pomieszczeniu, które miało być moim pokojem, a wnętrze okazało się być bardzo dopasowane do gustu. Ogromna komoda, a obok nocny stolik, mała toaletka, białe, wielkie łóżko z baldachimem – a na nim stos poduszek. Ściany wytapetowane były w różne dziwne wzroki. I jedno, gigantyczne okno, które wychodziło na tyły pałacu. Za zamkiem znajdował się rozległy ogród, a w nim wszystkie możliwe gatunki kwiatów. Poprzez begonie aż do lilii. Rośliny przybierały różne kolory i kształty, nie które były duże i sięgały do drugiego piętra pałacu, a jeszcze inne małe, które ledwo było widać.
Z transu wybudziła mnie Clara, wchodząc do pomieszczenia. Ubrana była w białą, luźną sukienke, a włosy zręcznie upięła w koka. Max zdążył wyjść, zanim się spostrzegłam.
– I jak? Podoba ci się tutaj? – Clara usiadła na łóżku.
– Tak, bardzo – powiedziałam.
Nie przejmuj się Maxem ani całą tą wojną. Twoje zadanie to bycie wyłącznie tutaj. – Dziewczyna rozejrzała się po pokoju, wymachując nogami.
Powiesz mi... – zawahałam się – kim ja w ogóle jestem?
Clara popatrzyła się na mnie dziwnie. Miała długie, rude włosy, które zawsze spinała w warkocza lub koka, i szmaragdowe oczy. Ale to nie wygląd był tu najważniejszy. W szkole broniła słabszych i pomagała innym, łatwo można zauważyć, że nie myślała tylko o sobie.
No cóż... – zawahała się. Założyła ręce na piersi i westchnęła. – Owszem, jesteś córką łączników, ale to nie czyni cię złą. To nie twoja wina, że akurat należysz do takiego kraju. Jestem pewna, że nawet nie będziesz chciała spotkać się ze swoimi biologicznymi rodzicami, skoro już wiesz, że żyją w Anilam Namalam.
I tutaj się myliła. Nadal chcę ich poznać, nie zważając uwagi na to, że są po tej złej stronie, w Anilam Namalam. Frenley na pewno mnie zrozumie, ale inni? Clara, Max, Robert – czy mi wybaczą  tak samolubne zachcianki?
Clara znowu westchnęła.
Wiem, że chcesz się z nimi spotkać, ale nie teraz, rozumiesz? – powiedziała. – Haroldus będzie próbował wyszkolić cię na wojowniczkę Namalam. 
Przecież Max się z tym nie zgodzi,, nie pozwoli – Wstałam chodząc w tę i we w tę, wyłamując przy tym palce. – Wiesz, jaki on jest. 
Max nie wiele ma w tej kwestii do powiedzenia. Może i jest twoim opiekunem tutaj, ale jego zdanie nie będzie aż tak znaczące. Znajduje się tutaj rada, i oni o wszystkim decydują.
Czy Haroldus także do niej należy? – zapytałam.
Oczywiście, on tym wszystkim zarządza. – Uśmiechnęła się. Jest tak jakby głową Namalam, coś jakby królem. Tylko tutaj obowiązują inne przepisy i porządki niż w normalnym świecie.
Co będę tutaj robić? Wy będziecie coś załatwiać, a nie chcę za wami chodzić jak bezpański pies.
Clara klasnęła w ręce i w tym samym momencie do pokoju weszła młoda kobieta, która wyglądała na młodszą ode mnie.
To jest Lana, krawcowa. Ma sześćdziesiąt cztery lata, może wcale na tyle nie wygląda, ale uwierz mi na słowo. Pomoże ci się ubrać. Nasze czasy są zbliżone do europejskiego średniowiecza.
Lana pokiwała głową z uśmiechem i podeszła do mnie. Zaczęła mnie mierzyć. To wszystko wydawało mi się bardzo zabawne, bo przecież mamy dwudziesty pierwszy wiek, a każą nam się ubierać jak dworskie panienki.
A co do twojego wcześniejszego pytania – kontynuowała dalej rudowłosa – to będziesz mieć prywatnego nauczyciela, który będzie uczył cię całkiem nowych rzeczy, więc nie wiem, czy dasz radę. Później, od dwunastej trzydzieści, będziesz uczyć się walki razem z Maxem, o szesnastej zaś masz zajęcia ze mną – od pokazania ci twoich możliwości do samego wypowiedzenia zaklęć.
Ile to będzie trwało? – zapytałam, ignorując mocny uścisk w brzuchu spowodowany przez miarkę.
Nie więcej, jak pięć miesięcy. Samo wyszkolenie nic nie da, będziesz musiała popracować nad techniką i trochę popraktykować – odpowiedziała.
Westchnęłam. Jeżeli to ma doprowadzić mnie do spotkania z rodzicami i do uratowania Namalam przed zagładą, to zrobię wszystko, co w mojej mocy, by nauczyć się jak najwięcej.


*~*~*

Tekst poprawiony przez Katja

3 komentarze:

  1. Super post. Widać, że masz doświadczenie ^^

    Pozdrawiam
    Ania Gray

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne! :O
    Będę to czytała na stoo procent :D
    Zapraszam także do mnie :D

    http://all-monster-are-human.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne! Bardzo ciekawe :))


    http://rymowanemysli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli chcesz zreklamować swojego bloga, zapraszam do zakładki SPAM, wszelkie komentarze takiego typu pod postami USUWAM.