wtorek, 2 lipca 2013

Rozdział 3

 Nie wiem czy dalej mam prowadzić tego bloga, no cóż, będę dalej próbowała o zyskanie czytelników.

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

 Siedziałam przez trzy lekcje nie odzywając się do nikogo. W końcu musiałam jakoś zainterweniować, bo uważali by że jestem jakąś rozkapryszoną panienką która obraża się na przyjaciółkę i na wszystkich. Wszyscy mi "współczuli" kłótni z Grace, a w myślach na pewno mieli obraz dwóch idiotek które nie umieją się pogodzić. Sens w tym, że nie mam zamiaru godzić się z Grace. Podobno już wmawia innym, że obrabiałam ją cały czas z tyłu i udawałam psiapsiółę.
- Coś się stało? - obudził mnie z moich rozmyśleń najlepszy przyjaciel Maxa, Robert. Sądzę że doskonale wiedział co się stało, skoro Grace lata koło niego non stop.
- Nie, a co się miało stać? - odburknęłam cicho.
Zaśmiał się, jakby nabijał się ze mnie.
- Wybacz, ale całe południe zajęło ci kłócenie się z Maxem i omijanie wszystkich możliwych rozmów. Każdy to widzi, Samanta.
- No i co z tego? - ruszyłam do przodu by mieć go z głowy, ale pomyliłam się. Poszedł za mną i raczej nie chciał mnie szybko opuścić.
- Chyba nie zamierzasz obrażać się na wszystkich z powodu Grace?
- Bo ty najlepiej wiesz! - prychnęłam i uciekłam.
Co się ze mną dzieję?! Wcale nie chce się tak zachowywać, chciałabym im powiedzieć że mam to wszystko gdzieś, ale coś mnie blokuje. Max coś wspominał o śnie, ale nie sądzę żeby to była prawda. No proszę, od dwóch miesięcy ktoś chce mi wmówić że śmierć rodziców to moja wina?! To byłoby bez sensu. Sama dobrze to wiem, i nikt nie musi mi tego wmawiać.
 Ale w sumie, skoro Max ma takie możliwości, że może wszystko odczytać za jednym kiwnięciem palca, to może ma rację?

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

- Max! - krzyknęłam przez cały korytarz szkolny, by chłopak odwrócił się i ze mną porozmawiał. No cóż, mogłam tylko szepnąć, a i tak by usłyszał. To chore być przyswojonym do czegoś takiego! Na całe szczęście lekcje się już zaczęły, więc nie mieliśmy towarzystwa które mogłoby nas podsłuchać. 
 Odwrócił się i spojrzał na mnie ze zdziwieniem. Stanął, a ja miałam szansę do niego podbiec. Przechylił głowę na bok i spojrzał na mnie.
- Chciałabym porozmawiać o tym śnie. - wydyszałam. Chłopak uśmiechnął się i chwycił mnie za rękę.
Nagle poczułam się, jakbym była w środku fajerwerków. Coś wystrzeliło do góry okrążając nas jednocześnie.
- Zamknij oczy. - usłyszałam w swojej głowie szept Maxa. Gdyby nie to, że się bałam, już dawno wgapiałabym się na te podświetlane pociski które wystrzeliwały w górę i w dół. Zamknęłam oczy i słuchałam.
 Nagle zapanowała ogromna cisza.
- Otwórz oczy. - tym razem usłyszałam głos Maxa na świecie, a nie w mojej głowie.
Kiedy otworzyłam oczy z przymrużeniem, spojrzałam do o koła. Wszędzie wyrastały drzewa i kwiaty, w różnych kolorach i rozmiarach. Żonkile, tulipany, róże, stokrotki, jaśminy, gladiole.. Na łące skakały króliki. A do tego zachodziło słońce. Całkiem romantyczny widok.
- Gdzie jesteśmy? - zapytałam w kółko się rozglądając.
- W twojej podświadomości. - uśmiechnął się i usiadł na ławce która stała nieopodal.
Zdziwiłam się. Nigdy nie myślałam o czymś takim, a już na pewno nie o tak mało skromnym wyglądzie!
- Wiem że nie rozumiesz, ale nie po to tu przyszłaś.
- Dobrze. To może mi wyjaśnisz, o co w tym wszystkim chodzi?
Usiadłam obok niego, nadal wpatrując się w cały ten widok.
- Musisz opowiedzieć mi, jak twoi rodzice zginęli. - szepnął. Zdziwiłam się. Myślałam że dobrze wie, dlaczego umarli. Ale najwyraźniej mi to utrudniał, a nie chciałam się zwierzać.
- Nie chcę tego mówić... - odparłam stanowczo.
- Ale muszę wiedzieć w czym rzecz. To chociaż pomyśl o tym.
Zamknęłam oczy. Od razu pojawił się widok tamtej chwili.
Siedziałam w samochodzie, kiedy rodzice się kłócili. Spojrzałam za okno, i zauważyłam królika. Mama i tata byli zajęci rozmową, by zauważyć jak wychodzę z samochodu by podejść do królika. Po drodze zerwałam jeszcze kilka kwiatów, by wręczyć je mamie. Nagle usłyszałam ogromny trzask. Odwróciłam się do tyłu, by zobaczyć co się stało, bo byłam pewna że odgłos odbiegł zza mnie. W samochód rodziców wpadł tir, który zniszczył pojazd. Chciałam podbiec, ale coś mnie powstrzymywało, jakaś myśl, żeby lepiej nie podchodzić.
 Nagle otworzyłam oczy.
- Co się stało? - zapytał już dość wystraszony, chodź nie wiem z jakiego powodu, Max.
- Nie pamiętam co było dalej. - wytrzeszczyłam oczy na niego samego. Czemu teraz zapomniałam, skoro dzień wcześniej śniło mi się to? - Max, co się dzieję?
- Ostatnio ktoś powiedział mi, że Gordon, król Animam Malam ('Zła Dusza' po łacińsku) prześladuje pewną dziewczynę, która widziała coś, czego nie powinna. Chce ją zabić.
- I co z tego? - parsknęłam. Moment... - Czekaj, chyba nie chodzi mu o mnie?
Skinął głową.



10 komentarzy:

  1. Siemaa. ^^
    Rozdział bardzo fajny, pisz dalej. Chociażby tylko dla siebie. Czytelników jest bardzo ciężko do siebie skusić. Niestety znam ten ból ;/
    Od kiedy oni się teleportowali czy co tam oni zrobili, pojawiło się sporo powtórzeń. W całym rozdziale zauważyłam kilka drobnych, ledwo zauważalnych błędów.
    Ciekawy pomysł na opowiadanie. ;)
    Pozdrawiam i życzę weny, Kate. ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej:)
    Przeczytałam komentarz u siebie na blogu i jestem, chociaż mam regulamin i nie powinnam tego robić, ale raz mogę go złamać skoro jestem jego autorką;D
    Zapoznałam się z bohaterami, przeczytałam rozdział i jestem mile zaskoczona. Spodziewałam się odrobinę może dłuższego rozdziału, ale też nie piszę jakiś długich, więc spoko;)
    Rozdział ciekawy, twój styl pisania też niezły. Troszkę było pomyłek, ale jak coś to ciśś ja nic nie widziałam. Wkońcu i tak mam wadę wzroku:)
    Nie przejmuj się czytelnikami. Wiem coś o tym. gdy założyłam pierwszego bloga też nie było łatwo, ale z czasem zaczęłam się dziwić ilu ludzi zaczęło się nim interesować i tak mam go od stycznia. Ale co z tego. Założyłam nowego. Głowa do góry!;p
    Czekam na kolejny rozdział + dodaję do obserwowanych, pozdrawiam cieplutko<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój błąd! Zapomniałam wyjaśnić, że lekcje się już dawno zaczęły i nikogo nie było na korytarzach.
      Co do nazwy, nie miałam pomysłu, jedynie to wpadło mi do głowy. Jeżeli coś wymyślę, zmienię to od razu.
      Co do Szablonu, zamówiłam już na wyimaginowana-grafika.blogspot.com, ale nie sądzę żeby przyjęły moje zamówienie ;)
      Dzięki za rady!
      Pozdrawiam,
      Szmaragda, xoxo

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej coś źle z szablonem z Zaczarowanych Szablonów. Myślę że powrócę stary szablon na jakiś czas, dopóki nie dostanę odpowiedzi od Wyimagowanej Grafiki.

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie o to chodzi, szablon miał wyglądać ZUPEŁNIE inaczej, niż tak jak go wgrałam. I tak, wiem, że jestem głupiutka, taka moja natura.
      Pozdrawiam,
      Szmaragda, xoxo

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli chcesz zreklamować swojego bloga, zapraszam do zakładki SPAM, wszelkie komentarze takiego typu pod postami USUWAM.