sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział 2

 Ten post powstaje po tygodniowej przerwie, ponieważ miałam limit internetu i nie miałam jak wejść na blogspota, więc oto nowy post.

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

 Szkoła po tym wszystkim nie jest najlepszym rozwiązaniem. No ale cóż, jeżeli nie przyjdziesz po takiej kłótni z kimś ważnym w szkole (ponieważ Grace i ja należymy do najpopularniejszych osób w szkole, ale co do Grace nie jestem pewna, ponieważ nikt praktycznie nie darzył jej tam szacunkiem oprócz mnie i Maxa) to po prostu jesteś mięczak. Wyszło by, że boisz się przyjść żeby nie zostać pośmiewiskiem... No cóż, więc idę do tej zapchlonej szkoły. Właściwie ciotka nie pozwoliłaby mi zostać w domu, ma jakąś manię na przyszłoroczną maturę. "Muszę się uczyć, bo w przyszłości muszę kimś zostać". Łatwo mówić, trudniej zrobić.

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

 Kiedy tylko weszłam na główny dziedziniec szkolny, już kilka osób podbiegło do mnie ze słowami "Przykro mi że pokłóciłaś się z Grace" i coś w stylu że nigdy za nią nie przepadali. Przynajmniej mam ich po swojej stronie.
 Próbowałam wydostać się z grona osób które mnie otaczały - nadaremnie.
- Nie bój się! My będziemy zawsze przy tobie! - krzyknęła jakaś brunetka, której nawet nie znałam.
- Zrobimy wszystko co chcesz! - uśmiechnął się rudy chłopak który stał obok mnie. To już lekka przesada, ale spróbowałam to jakoś wykorzystać.
- To możecie mnie przepuścić? Spóźnię się na lekcję. - Powiedziałam po czym znowu próbowałam się przepchać. Zupełnie jak na jakimś koncercie sławnej osoby.
 Posłuchali. Popatrzyli na siebie i mnie przepuścili.
 Nienawidzę tego. Traktują mnie jak jakąś bardzo ważną osobę albo królową. A ja tego nie chcę. Nigdy nie lubiłam się wyróżniać, ale akurat tak trafiało, że ludzie musieli mnie uważać za miłą i ładną, co prowadzi do coraz większych znajomości. Znudziło mi się to. OK, na początku było fajnie, ale to już z lekka przesada...
 Kiedy podniosłam wzrok, zauważyłam blondyna o tak głębokim kolorze niebieskich oczu, że zatopiłam w nich spojrzenie. Max uśmiechnął się podchodząc do mnie.
- I jak się czujesz? - zapytał.
- A jak mam się czuć? Przecież nic mi nie jest. - odparłam, i ruszyłam do głównych drzwi by zdążyć na lekcję trygonometrii.
- Dziwnie zareagowałaś na tych ludzi. - przyjrzał mi się badawczo, mrużąc oczy. - Na pewno nic ci nie jest?
- Nic mi nie jest, Max. - westchnęłam i przewróciłam oczami.
Przystanął w miejscu, i rozglądnął się, czy ktoś stoi w pobliżu.
- Samanta. Wiem że codziennie śnią ci się te koszmary, czemu nic mi nie powiedziałaś? - spojrzał na mnie opiekuńczym spojrzeniem. Zdziwiłam się. Jak on mógł to wiedzieć?
- Skąd to wiesz? - prychnęłam.
- Przecież wiesz, że potrafię dowiedzieć się wszystkiego o jednej osobie w kilka sekund. Czyżbyś nie wierzyła w moje zdolności? - uśmiechnął się, odchodząc od tematu.
- Może...
- Samanta, nie w tym rzecz. - zacisnął usta. - To nie jest naturalny sen, ktoś chce ci wmówić że śmierć twoich rodziców to twoja wina. To jakaś nadprzyrodzona moc chcę ci to wpoić w umysł.
- Ale Max, ja wcale nie mam poczucia winy co do tego. - spojrzałam mu w oczy nie wyrażając przy tym moich uczuć. Samo wspomnienie o rodzicach bardzo boli.
- Nie oszukuj się, Samanta.
- Bo ty wiesz lepiej jak ja się czuję! - prychnęłam i uciekłam do klasy. Kiedy się odwróciłam Maxa już nie było, zniknął gdzieś bez śladu.
 Nawet nie chciał dokończyć rozmowy, a ja tak bardzo chciałam, żeby ktoś mnie pocieszył...

6 komentarzy:

  1. Będę czytać. Zainteresowało mnie to opowiadanie. Mam nadzieję, że u mnie także będziesz komentować, jeśli tylko nie zrazi Cię coś w moich blogach. ;)
    Szkoda, że piszesz tak krótkie rozdziały. Już drugi post, a ja nie wiem o co chodzi. Z resztą to jest fajne, ale przykre jest, że nawet nie ma opisu wyglądu bohaterki i muszę się domyślać. Jest bardzo tajemniczo. :D Zainteresowałaś mnie. -> Zaobserwowałam.
    Jeśli dasz radę to proszę informuj mnie o nowych rozdziałach na tym blogu: http://wilczymsercem.blogspot.com/ w zakładce SPAM. ^^
    Pozdrawiam i życzę weny, Kate. ;]

    Ps. Usuń weryfikację obrazkową bo aż odechciewa się komentować ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjustowałam tekst, ale widocznie coś się pomieszało. Czcionki nie mogę zmienić, ponieważ taka jest wgrana w szablonie.
      I, no cóż - dzięki, będę robić dłuższe posty (chociaż nie wiem czy komuś będzie chciało się czytać coś długiego ;) )
      Pozdrawiam,
      Szmaragda, xoxo

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zablokowane mam opcje "tekst strony" i "tekst kart", ale nie zauważyłam że w poście można zmienić czcionkę! Głupia ja! :)
      Jeszcze raz dzięki.
      Pozdrawiam,
      Szmaragda, xoxo

      Usuń
  4. Mraaaaśne Nyanmaru C: od ciebie mogę się uczyć pisał dobre opowiadania.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli chcesz zreklamować swojego bloga, zapraszam do zakładki SPAM, wszelkie komentarze takiego typu pod postami USUWAM.